Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
Rozmyślając o tolerancji na płaszczyźnie homoseksualistów doszłam do wniosku, że gejów się potępia, a kobietę, która deklaruje miłość do swojej płci przedstawia się znajomym jako jakiś ciekawy okaz, eksponat. To niedorzeczne. Może i dwie kobiety kochające się, ociekające oliwką, wyglądają estetyczniej od dwóch owłosionych mężczyzn w łóżku, jednak nic nam, obserwatorom, przyjaciołom, ba, rodzinom, do tego. Ich sprawa. Uszanujmy.
Wchodząc na główną stronę można utopić się w kwitnących jak rumieńce po dobrym seksie tonach pięknych fotografii cudownych kobiet opatrzonych w smutne zdania, których możesz nie zrozumieć za pierwszym razem. Wielokrotnie złapałam się na chęci niesienie pomocy autorkom tychże, jednak.. to tylko lansowanie się na cudzych cytatach, bezmyślne wklejenie zdjęcia znalezionego na DeviantArt. Jeśli udzielę rady, to po chwili jest mi tak głupio, że dałam się nabrać, że od razu usuwam swój komentarz.
Znowu to uczucie przeładowania ironią, agresją.. zagryzam wargi, bo po co mi kolejne kłótnie..
Aczkolwiek hipokryzja to coś, czego nienawidzę..
“Chwilę błyszczysz, potem gaśniesz.. ot i bajka cała..”
Walasz się. Walasz się wszędzie. Jest Cię pełno w moich szufladach, szafkach, na parapecie i na półkach. Ciebie nie ma. Już nie ma Cię przy mnie i jestem z tego rada. A te wszystkie Twoje-Niegdyś-Nasze szpargały trzeba po prostu.. się ich pozbyć. Kiedyś. Może mi się zechce. Moje życie przeważnie robi ze mnie kretynkę i gdy tylko wyrzucam coś, co leży od wieków i zawadza, jest po drodze przekładane z miejsca na miejsce, z kąta w kąt, na drugi dzień tego właśnie potrzebuje. I tak jest za każdym razem. Myślę jednak, że jak wystawię Twój rower za furtkę, bo nie przychodzisz po niego od przeszło pięciu miesięcy, Ty nagle się odezwiesz i każesz mi go zwrócić.
..a on będzie ukradziony. Wtedy.
To, na litość boską, jak mogę mieć do kogoś pretensje, że zamiast mineralki kupił napoje..? Ważne, że picie jest.
Były wątpliwości. Teraz ich nie ma. Jest za to coś silnego, co momentami nie daje się wyrazić, słowo 'kocham' wydaje się wtedy takie pikusiowate, że szkoda dzioba otwierać, żeby je wypuścić. A jednak to właśnie to słowo się wysypuje. Za często.
Już wiem, dlaczego tak rzadko zwracasz się do mnie po imieniu.
Po prostu reaguję wtedy tak żywiołowo, że wolisz się na to nie narażać.
Gdyby nie otaczała mnie ta traumatyczna hipokryzja i ludzie, którzy znają słowa-klucze, jednak używają słów-wytrychów: zrób, weź, chodź, daj, idź.
Całe życie uczyli mnie, żeby mówić: proszę, dziękuję, przepraszam. I co? I jajko mądrzejsze od kury, bo ja używam, oni nie.
Brak2sensu.
-
Tilian:
Pokaż wszystkie (1) ›